Reklama
  • Środa, 1 marca (13:00)

    Wanda Chotomska. Mama na opak

Jest najpopularniejszą pisarką wierszy i opowiadań dla dzieci, a na jej programie telewizyjnym „Jacek i Agatka” wychowało się całe pokolenie. Inspirację do tekstów Wanda Chotomska (87) czerpie z życia codziennego, a czasem też z przygód swojej córki Ewy. Tak powstał m.in. wiersz „Chłopak na opak”.

Ewa Chotomska, która poszła w ślady mamy, przyznaje, że nie miała normalnego dzieciństwa. Przez lata mieszkała z babcią, a później nie dogadywała się z partnerem mamy.

Nie bawiła się z córką, wakacje spędzały osobno

Reklama

Wanda Chotomska nie ukrywa, że nie udało jej się stworzyć córce normalnego domu. Ślub wzięła jeszcze na studiach. Jerzy Steinmetz był jej pierwszą miłością, ale szybko odkryła, że są zupełnie różni. Zamieszkali u jego matki w warszawskim Aninie. Niestety, teściowa upatrzyła sobie inną kandydatkę na synową. Rozwiedli się, gdy ich córka Ewa miała 5 lat.

– Sprawa w sądzie była rozrywkowa, sędzia zapytał mnie, czy ceruję mężowi skarpetki. Powiedziałam, że nie, ale „jeśli żona Wysokiemu Sądowi ceruje, to jej współczuję’’. Była to obraza sądu, która jednak ułatwiła rozwód – mówi poetka. Jerzy wyjechał na stałe za granicę, Wanda zamieszkała w pokoju sublokatorskim w Warszawie, a Ewa została z babcią.

– Byłam mamą dojeżdżającą – mówi pisarka. – Nie miałam mieszkania, więc Ewa została u teściowej, w willi w Aninie, gdzie miała bardzo dobre warunki i opiekę. Sama wynajmowałam w Warszawie pokój bez ogrzewania, „z używalnością toalety’’, w kołchozowym mieszkaniu przy obecnej ul. Gałczyńskiego. Kiedy Ewa podrosła, czasem u mnie pomieszkiwała. Jeśli była dłużej, chodziła do przedszkola po drugiej stronie Nowego Światu. Pamiętam, jak kiedyś w zimie, po nocnym pisaniu, narzuciłam kożuch na nocną koszulę i lekko nieprzytomna, rozkudłana – jeszcze troczki od tej koszuli zgubiłam w śniegu – poszłam z dzieckiem do przedszkola. Trzeba było widzieć miny pań przedszkolanek. Ale co tam, pomyślałam, nie będę się tłumaczyć.

Bardzo dużo wtedy pracowałam, bo musiałam zarobić na mieszkanie

Wiedziałam, że nic od nikogo nie dostanę. Ewa Chotomska w dzieciństwie mówiła o mamie „niedzielna”. – Mama przytulała mnie tylko w wyjątkowych sytuacjach, nie bawiła się ze mną, często spędzałyśmy też osobno wakacje – wspomina. – Nie mogłam liczyć na jej częste odwiedziny – przyjeżdżała do nas raz w tygodniu, właśnie w niedzielę. A ja łaknęłam z nią kontaktu, tęskniłam.

W końcu pisarka dostała mieszkanie w Warszawie. Ewa miała nadzieję, że kiedy wreszcie będą razem, wszystko się zmieni, ale tak się nie stało. – Gdy zamieszkałyśmy razem, zatęskniłam za beztroskimi latami spędzonymi w Aninie. Babcia wyręczała mnie we wszystkich zajęciach domowych, a potem to ja musiałam zajmować się praniem, sprzątaniem i pomaganiem w kuchni. Pamiętam, jak któregoś razu spieszyłam się na spotkanie z koleżanką i uznałam, że pozmywam naczynia po powrocie.

Niestety, kiedy przyszłam do domu, zobaczyłam, że wszystko, co znajdowało się w zlewie, leżało na moim tapczanie. Mama stosowała takie metody wychowawcze. Jednak największym problemem okazał się nowy partner mamy, starszy od niej o 20 lat malarz Eugeniusz Stec. Nie mogli wziąć ślubu, gdyż on miał żonę.

– Ona wiedziała, poznałyśmy się, czasem przypadkowo się spotykałyśmy – mówi pani Wanda. – Zmarła w latach 60., otrzymałam wtedy propozycję małżeństwa, ale nie było mi to potrzebne.

Po śmierci Eugeniusza zbliżyły się do siebie

Ewa nigdy nie nawiązała bliższej relacji z Eugeniuszem. – Z mojej perspektywy był artystą i dziwolągiem – mówi. – Babcia wychowała mnie na dosyć pruderyjną osobę, a on chodził po naszym domu roznegliżowany. Dopiero po śmierci Eugeniusza w 1991 roku matka z córką bardziej zbliżyły się do siebie.

– Odkąd mama została sama, jest zdana wyłącznie na bliskich i musiała się nam podporządkować – mówi Ewa Chotomska. Córka poetki też pisze książki. Dorośli już dziś widzowie pamiętają ją jako Ciotkę Klotkę z popularnego w latach 90. programu „Tik-Tak”. Od 35 lat pracuje z zespołem Fasolki. Jest też menedżerką mamy.

MH

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Zwrot w sprawie domu Violetty Villas w Lewinie Kłodzkim! Elżbieta B. (56), opiekunka zmarłej gwiazdy, już w nim nie mieszka. Krzysztof Gospodarek (61), syn artystki, gdy w grudniu zeszłego roku... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.