Reklama
  • Poniedziałek, 13 lutego (13:00)

    Magdalena Popławska. Córka w roli głównej!

Jak smakuje cud narodzin, Magdalena Popławska przekonała się we wrześniu zeszłego roku, kiedy na świecie zameldowała się jej córka Zosia. Od tego momentu nic nie było takie samo. A szczęśliwa aktorka, choć w jej życie wkroczyło niewyspanie i zmęczenie spowodowane opieką nad córką, po jakimś czasie ze zdumieniem zauważyła, że odkąd została matką świat kobiet jest o wiele ciekawszy i bogatszy niż męski.

Dziecko bierze odpowiedzialność

– Żeby żyć, tak jak się chce, trzeba się dobrze zorganizować, walczyć o siebie – mówiła prawie 10 lat temu w wywiadzie dla „Zwierciadła”. Walkę ma chyba we krwi, bo od dziecka bierze się z życiem za bary. Urodziła się w Zabrzu. Z okien rozciągał się widok na pola, za którymi były Biskupice. W domu dużo książek.

Reklama

Mama nauczycielka polskiego zainteresowała córki teatrem. Ojciec – wuefista zaszczepił w córkach miłość do sportu. Byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że ojciec nadużywał alkoholu. – Ten problem dotknął moją rodzinę, zniszczył trochę naszego życia. Przede wszystkim to ogromny wstyd, zaburzenie relacji w rodzinie, zamiana ról.

Dziecko bierze odpowiedzialność za rodziców i musi być bardziej dojrzałe od nich. A potem w dorosłym życiu ma problemy emocjonalne – cytował słowa aktorki „Dobry Tydzień”.

W czerwcu br. Magdalena ze starszą o 4 lata siostrą Aleksandrą pochowały ojca w Zabrzu. Mama Maria, która w młodości chciała zostać aktorką, ale nie starczyło jej odwagi na realizację marzenia, znalazła sposób, by być blisko sceny. Grała w pierwszym prywatnym amatorskim teatrze powstałym na Śląsku.

Angażowała się we wszelkie kółka i konkursy recytatorskie, prowadziła Teatr Prawdziwy, który integrował dzieci niepełnosprawne ze zdrowymi. Zaraziła córki swoją miłością, zabierała je na spektakle. To, kim są dzisiaj, Magdalena i Aleksandra w dużej mierze zawdzięczają mamie.

Choć Magdalena przez moment stanęła na rozdrożu. Po liceum ekonomicznym miała dylemat, co dalej? Z pomocą pośpieszyła siostra. Złożyła za Magdalenę papiery do PWST.

– Była urodzona do tego zawodu – tłumaczy. Jak każde rodzeństwo mają za sobą bitwy o kosmetyki, ubrania, małe domowe kłamstewka. Dziś nie wyobrażają sobie bez siebie życia. Są dla siebie opoką w każdym trudnym momencie. Ale przy wyborze uczelni zadziałał instynkt.

Aleksandra skończyła PWST we Wrocławiu. Magdalena wybrała Kraków, by już na starcie ich nie porównywano. W końcu obie wylądowały w Warszawie. Ściągnął je reżyser Grzegorz Jarzyna.

Jeśli nie może zagrać, poleca siostrę

Dziś żartują: – Gdy jedna z nas nie może wziąć udziału w jakimś przedsięwzięciu, to poleca drugą. Mamy polecać siostry Bohosiewicz? Dobrze, żeby rola została w rodzinie, po co ją oddawać innej aktorce? Razem zagrały w serialu „Wataha”. – Zabawne było, jak we wspólnej scenie musiałyśmy mówić do siebie „proszę pani” – śmieją się. Starsza z sióstr dziś realizuje się również jako reżyserka.

Wychować i pracować

Magdalena na razie nie odważyła się na ten krok. Właśnie możemy ją oglądać w drugim sezonie serialu „Pakt”, gdzie wciela się w postać prezydent Bytomia Anny Wagner, a na dużym ekranie w filmie Macieja Pieprzycy „Jestem mordercą”. Tym samym udowadnia, że rzeczywiście jest dobrze zorganizowana i potrafi walczyć o siebie, bo udaje jej się łączyć wychowywanie córki z pracą.

W tym momencie warto zacytować jej słowa, zanim na świecie pojawiła się Zosia. – Wzruszają mnie cudze dzieci. Uwielbiam moją siostrzenicę… gdy ma dobry humor. I uwielbiam spędzać z dziećmi czas, jak wiem, że potem mogę oddać je rodzicom i zająć się sobą. Dziś Magdalena Popławska, mama z 15-miesięcznym stażem, wyznaje:

– Potrafię cieszyć się życiem, dzięki miłości do córki. Uświadomiłam sobie, że będę dla niej wzorem kobiety. Macierzyństwo mnie zmieniło, zrozumiałam, że z jednej strony to niezwykła więź, której z niczym nie da się porównać. Miłość i tęsknota największa na świecie. A z drugiej kryzysy, zmęczenie i strach. No i ogromna odpowiedzialność, która zobowiązuje. Jako kobieta definiuję się na nowo („Elle”). Aktorkę dziś często można spotkać na spacerach z córką na warszawskim Żoliborzu, gdzie mieszka.

Towarzyszą im psy, które pani Magdalena uwielbia. Angażuje się w akcje obrony zwierząt i proekologiczne – wystąpiła m.in. w filmie o odradzaniu się tradycyjnego bartnictwa i życiu pszczół „Łowcy miodu” Krystiana Matyska (2016).

Ona milczy. O niej mówią

Zawsze otaczała ją aura tajemnicy. Niechętnie opowiadała o swoim życiu prywatnym. Częściej inni mówili za nią. Tak było, gdy przez jakiś czas jej partnerem był Bartłomiej Topa. Gdy razem zagrali w pięknym filmie „Prosta historia o miłości” (2010) Arkadiusza Jakubika, filmowa fikcja zderzyła się z życiem albo odwrotnie. W każdym razie ich milczenie nasilało ciekawość.

Kiedy była w ciąży, historia powtórzyła się. Jej koleżanki po fachu w podobnej sytuacji pozują do sesji, z dumą pokazują rosnący brzuch i chwalą partnera, ona konsekwentnie milczała. Natomiast środowisko szeptało fantastyczne historie.

Spekulacje podsycał fakt, że u boku aktorki od lat nie pojawił się żaden mężczyzna. Ponieważ i ona, i jej partner nadal milczą, więc niech tak pozostanie. Najważniejsze, że dziecko jest zdrowe, świetnie się chowa i jest wielką miłością aktorki.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • W listopadzie aktorka urodziła trzecie dziecko, córeczkę Nadię. Wraz z partnerem Bartłomiejem Kasprzykowskim (39) nie mogą nacieszyć się małą, na którą „dmuchają i chuchają”. Pani Tamara... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.