Reklama
  • Środa, 25 stycznia (08:05)

    Kinga Rusin i Tomasz Lis. Znów mają córkę przy sobie

Gdy ich starsza latorośl wyruszyła w świat, nie zatrzymywali jej. Jednak Kinga bardzo to przeżywała. Dziś jest szczęśliwa, bo Pola wróciła do domu.

Reklama

Córeczka. Dwadzieścia lat temu poczułam pierwszy raz, co to znaczy bezwarunkowa miłość. To uczucie nigdy nie słabnie. Kocham – napisała pod zdjęciem starszej latorośli Kinga Rusin (45), które opublikowała na swoim profilu na Instagramie.

Stało się to już po wylocie prezenterki do Argentyny, gdzie pracuje obecnie nad nową serią programu „Agent – Gwiazdy”. Dzień urodzin Poli mama spędziła z dala od niej, ale szczęśliwie kilka dni wcześniej świętowały je razem w Warszawie. Gdyż, jak udało się dowiedzieć „Na żywo”, córka Kingi znów mieszka w Polsce.

Rzeczywistość daleka od marzeń

Poprzednie urodziny Rusin i jej latorośl spędziły w Stanach Zjednoczonych. We wrześniu dziewczyna rozpoczęła bowiem studia dziennikarskie na St. John’s University w Nowym Jorku.

Dla Poli, która przyszła na świat w Waszyngtonie, gdy jej ojciec Tomasz Lis (50) pracował w USA jako zagraniczny korespondent, było to spełnienie marzeń. Długo przygotowywała się do tego kroku.

Będąc jeszcze w liceum, jeden semestr uczyła się w Barrington High School pod Chicago, aby sprawdzić, czy podoła wyzwaniu jakim jest nauka za granicą. Po tych kilku miesiącach była pewna, że chce rozpocząć studia za oceanem.

Choć Kinga wiedziała, jak bardzo będzie za nią tęsknić, nie zatrzymywała córki, chcąc, aby była szczęśliwa. Ale to Tomasz zawiózł Polę na uczelnię, aby pomóc jej z zakwaterowaniem i załatwieniem formalności. Od tej pory byli małżonkowie często kontaktowali się zarówno z latoroślą, jak i ze sobą.

Szybko okazało się bowiem, że rzeczywistość daleka jest od marzeń i studia w USA są niezwykle trudne. Na swoim internetowym profilu dziewczyna wyznała, że zdarzało jej się uczyć do 5 rano. Ponieważ wylosowała 9-osobowy pokój, godzinami przesiadywała w klasie, gdyż tylko tam mogła się skupić na nauce.

Chcąc dodać córce otuchy, Kinga i Tomasz, jeśli tylko obowiązki im pozwalały, jechali do niej do Stanów lub spotykali się z nią w Europie. Tak było, gdy Lis zaprosił Polę i jej chłopaka Andrzeja Opłatka na mecz do Mediolanu. Także ukochany Poli odwiedził ją wiosną w Nowym Jorku. Ale to nie wystarczało.

Pod koniec maja dziewczyna wróciła do Polski, by już na początku czerwca wspierać Andrzeja, Mistrza Polski juniorów w skokach przez przeszkody, na zawodach jeździeckich w Sopocie. Wtedy nic nie wskazywało na to, że na koniec sierpnia nie wróci do USA. A jednak, gdy zaczął się rok akademicki, wciąż widywana była w Polsce.

Pytana w internecie o to, kiedy leci do Nowego Jorku, unikała odpowiedzi. Także jej mama nie chciała o tym mówić. – Nie jestem upoważniona, by rozmawiać o sprawach Poli – powiedziała „Na żywo”.

Z naszych informacji wynika, że dziewczyna nie wróci już na nowojorską uczelnię. – Rozpoczęła studia na Uniwersytecie Warszawskim. Wybrała kierunek socjologia stosowana i antropologia społeczna w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych – zdradza nam osoba z otoczenia Poli.

Nie dziwi to tych, którzy wiedzą, że jej ukochany też zamieszkał w Warszawie i tu rozpoczął naukę. – Studiuję zarządzanie po angielsku na Akademii Leona Koźmińskiego. Akademia idzie na rękę sportowcom. Mam taki plan, że bez problemu udaje mi się w każdą lukę wcisnąć konie – wyznał Andrzej w jednym z wywiadów.

Serca matki nie da się oszukać

Gdy Pola poznała plany ukochanego, wahała się, co robić, ale ostatecznie postanowiła zostać w Polsce. Zaskoczyła tym swoich rodziców.

– Kinga od razu poparła jej decyzję. Serca matki nie da się oszukać. Ucieszyła się, że znów będzie ją miała przy sobie – mówi nam osoba z otoczenia rodziny. – Jednak Tomek był nieco zawiedziony. Wierzył, że studia za granicą to dla dziecka najlepsza opcja. Oczami wyobraźni widział jej prężnie rozwijającą się karierę – dodaje nasz rozmówca.

Ojca i córkę łączy szczególna więź. Mają wspólne zainteresowania, poglądy, Pola nazywa nawet ojca najlepszym przyjacielem. On sam wielokrotnie powtarzał, że jego celem jest, by córki wiedziały o jego bezgranicznej miłości. Dlatego z trudem, ale zaakceptował jej decyzję.

– W głębi serca pozostaje jego małą córeczką, więc dobrze czuje się, mając ją na oku – przyznaje nasz informator. Zwłaszcza, że dziewczyna nie zamieszkała z jednym z rodziców, a w mieszkaniu na Powiślu, które kiedyś kupił jej tata. Po życiowej rewolucji zaczyna wszystko od nowa.

Zofia Król

Na żywo

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.