Reklama
  • Środa, 25 stycznia (13:00)

    Jacek Borkowski musi opiekować się także swoją mamą

Po śmierci żony, to na niego spadły wszystkie obowiązki rodzinne i opieka nad dziećmi.

Niedawno pojawiła się informacja, że u Jacka Borkowskiego (57) zamieszkała mama Jadwiga. Wydawało się, że aktor wreszcie otrzyma wsparcie. Tak potrzebną pomoc. Jednak prawda jest inna.

Środkowy bierze odpowiedzialność

Reklama

– Przychodzi taki moment w życiu, że to ten środkowy musi być silny, odpowiedzialny i opiekować się najmłodszymi i najstarszymi w rodzinie – mówi „ŻnG” Jacek Borkowski, z którym niedawno zamieszkała jego mama Jadwiga. Odkąd tak się stało, wydawało się, że wreszcie panu Jackowi będzie lżej. Bo gdy w styczniu zmarła żona aktora Magdalena (†42), to była tragedia.

Pan Jacek stracił nie tylko ukochaną kobietę, ale też menedżerkę i przede wszystkim matkę swoich dzieci: 10-letniej Madzi i 13-letniego Jacka. W takiej sytuacji każde ręce na pokładzie są dobrodziejstwem, zwłaszcza że pan Jacek wykonuje wolny zawód i czasami wyjeżdża na kilka dni. Wtedy ktoś musi zostać w domu, aktor ma więc dochodzącą pomoc, panią, która opiekuje się dziećmi.

Od czasu do czasu wpada też dorosła córka Karolina. Ona sama jednak też jest matką i pracuje.

Dlatego większość obowiązków spada i tak na aktora. To on zwykle odwozi dzieci do szkoły, gotuje, sprząta. – Jednym zdaniem, robię wszystko – mówi pan Jacek i dodaje, że dziś nawet prasowanie ubrań to dla niego pestka.

Mama zawsze była z nim

Teraz z aktorem zamieszkała też mama. Jacek Borkowski jest jedynakiem. – Mama zawsze była ze mną. To ona przeprowadziła mnie przez dzieciństwo, przez zakręty dojrzewania. Ukształtowała moje spojrzenie na świat. Jej zainteresowania, tęsknoty stały się moim udziałem – tak pięknie, jakiś czas temu, opowiadał aktor o mamie, pomijając opowieści o ojcu, który miał problemy z alkoholem.

– Mama pracowała w handlu. Wychowałem się właściwie w sklepie. Ale mama kocha teatr, sztukę. Chadzaliśmy do opery, operetki, do teatru – mówił pan Jacek i wyznał, że to od niej i od babci dostał wielki prezent: pianino. To mamie w dużej mierze zawdzięcza to, kim jest dziś. Wydawało się, że starsza pani nie będzie sama, dzieci będą miały opiekę, a pan Jacek pomoc przy prowadzeniu domu. Jednak sprawa wygląda inaczej.

– Mama nie ma 40 lat, ma 88! Nie może być mowy, by pomagała mi przy prowadzeniu domu, a dzieciom w obowiązkach szkolnych. Po prostu kiedyś ona mną się opiekowała, teraz kolej na mnie. Ale nie narzekam. Daję radę – mówi aktor. I dlatego już teraz planuje ferie dla dzieci. Córka pewnie pojedzie na obóz artystyczny. Syn na dziennikarski. – Ja zostanę z mamą w domu – zapowiada Jacek Borkowski.

IS

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.